niedziela, 1 marca 2009

Rok z Jasiem z perspektywy mamy


Moje życie wywróciło się totalnie do góry nogami. Zmieniło się praktycznie wszystko, od prozaicznych czynności począwszy, poprzez zmianę światopoglądu i zupełne wszystkiego przewartościowanie.
Harmonogram dnia mierzony jest liczbą przewiniętych pampersów, odsadzaniem na nocnik, ilością przerzutych parówek, łyżek zjedzonej kaszki, zupki czy innej papki, codziennym spacerem, kąpielą oraz rytuałem odkładania do snu. W kalendarzu zamiast dat jakiś spotkań w kancelarii pojawiły się informacje dotyczące liczby kupek, godzin podawania piersi, wyliczanki prawy-cyc-lewy-cyc, witamin, nocnych pobudek, dat szczepień, itp. Wszelkie czynności z początku tak trudne i wykonywane z wielką nieporadnością weszły mi w krew. Przewijam biegającego po pokoju Jaśka i robię to całkiem szybko, biorąc pod uwagę fakt, iż jest dosłownie w ciągłym ruchu. Karmienie piersią (tak trudne na początku) teraz jest banalnie proste - karmię na każde żądanie, zawsze i dosłownie wszędzie:)
Myśli cały dzień krążą wyłącznie wokół Jaśka - za mało jadł, za dużo zjadł (sporadycznie), mało sika, często sika, słaby strumień, nie ma kupki, jest luźna kupka lub zbyt twarda...będzie płakał na spacerze, nie będzie, kichnął - Boże, żeby tylko nie był chory...
Dla tych z Was, którzy nie mają dzieci może się to wydawać przerażające - bo i bywa!:) zwłaszcza jak brzdąc budzi się co godzinę w nocy i człowiek po roku ma już serdecznie dość...ale wystarczy uśmiech, całusek, przytulanko, słowo "mama" tak nieporadnie-słodko wypowiedziane w trakcie karmienia i wszystko wydaje się proste i sensowne. Tak sensowne! Wreszcie wszystko nabiera sensu - musisz być twarda, bo ta mała istotka nie poradzi sobie bez ciebie, tak bardzo cię potrzebuje...
To nieprawdopodobne, bo wszystkie te zmiany w sposobie myślenia następują z chwilą narodzin dziecka, zaczynasz być w pełnej gotowości 24h na dobę, śpisz czujnie i jesteś na każde zawołanie. Nawet jeśli nie ma cię fizycznie przy dziecku, myślami jesteś z nim. Już nigdy nie jesteś tak spokojna jak kiedyś, ale też nigdy wcześniej nie czułaś się tak potrzebna i dowartościowana. Moja mama zawsze mówiła "zobaczysz jak będziesz miała swoje dzieci" - rzeczywiście wtedy wszystko się zmienia. Z niedowierzaniem odkrywam teraz jak bardzo:)
Dzień narodzin mojego syna był najpiękniejszym dniem w moim życiu i pomimo trudu dnia powszedniego, rutyny, której nie sposób uniknąć wykonując tysiące razy te same czynności, nie wyobrażam już sobie życia bez mojej małej Szelmy.
Niedawno przeczytałam w jakimś wywiadzie ładne zdanie dotyczące macierzyństwa, że rola matki to jedyna rola zasługująca na Oskara. Dziękuję zdobywczyni aż trzech takich Oskarów - mojej wspaniałej mamie i mamie Irenie za Szymona!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz