wtorek, 28 października 2008

Skończyłem 8 miesięcy


Mama nie może zniknąć z pola widzenia ani na krok, nie chcę też być u nikogo innego na rękach. Zacząłem się bać, że mi gdzieś ucieknie. Nadal nie przepadam za jedzeniem, chociaż mam już nawet swój specjalny stołeczek i jem z rodzicami przy stole. Niekoniecznie jednak wpływa to na ilość spożywanych przeze mnie posiłków. Udaje mi się czasem wypić 100 ml kaszki z herbatnikami i zjeść cały słoiczek jabłuszek z kaszką manną, lubię też chrupki kukurydziane (zwłaszcza robić z nich miazgę). W nocy nadal budzę się często, ale w ciągu dnia (jeśli akurat mama ma ochotę na drzemkę) potrafię spać nawet 2h - pod warunkiem, rzecz jasna, że mama leży obok. Cóż, również ze spacerami mama nie ma lekko, chyba że na dworze są dzieci i mogę popatrzeć jak się bawią.
Jak widzicie sporo ze mną problemów, ale rodzice i tak kochają mnie najbardziej na świecie. Uwielbiam z nimi tańczyć. Słuchamy sobie Staszka Soyki, Duffy, Amy Winehouse czy Eltona Johna. Lubię przytulańce z mamą - często wtedy zasypiam.
Potrafię też pokazywać różne rzeczy. Na przykład pokazuję, że jestem duży. Rozkładam szeroko rączki i unoszę je w górę i jestem wtedy "TAAAAKI DUżYYYYY". Biję też brawo, często w pakiecie z "TAAAAKI DUżYYYYY" (zwłaszcza jak mama wypija moją kaszkę). Bywa również, że jak mam dobry humor to klepiąc się po brzuszku robię "MNIAM MNIAM", chociaż niekoniecznie ma to cokolwiek wspólnego z jedzeniem.

niedziela, 26 października 2008

Chrzciny




Aby tradycji stało się zadość, 26 października zostałem ochrzczony. Na uroczystość przyjechali - rodzice oraz babcie mamy i taty, ciocia Ola, wujek Paweł, Łukasz i wujek Tom z narzeczoną. Na mszę przyszły jeszcze ciocia Natalia i Madzia oraz wujek Maciej i Jan. Rodzicami chrzestnymi zostali ciocia Ola i wujek Tom.
Na mszy rozrabiałem masakrycznie. Właściwie większość uroczystości spędziłem w zachrystii, gdzie pod bacznym okiem siostry zakonnej moja mama karmiła mnie, o trwogo!, piersią....Podczas udzielania mi chrztu bawiłem się komórką - rodzice na wszelkie możliwe sposoby starali się mnie jakoś udobruchać. Ze mną to chyba nie będzie łatwo. Ale nie było znowu tak źle. W każdym razie przetrwaliśmy jakoś do końca.
Po mszy zaprosiliśmy gości do restauracji na obiadek i ciacho, a później udaliśmy się do parku na spacerek. W czasie tej części imprezy zachowywałem się bardzo ładnie.

piątek, 24 października 2008

Mam zęby!

Jestem umęczon jak pod ponckim, jak mawiał mój tata, kiedy był troszkę starszy ode mnie. Męczyłem się okrutnie, ale są pierwsze rezultaty. Pierwszego zęba odkryła moja mama dokładnie 23 października o godzinie 12:08! Wychodziliśmy na spacer, byłem już ładnie zapakowany w nosidełku i nagle coś zauważyła w moim dzióbku. No i jest pojawił się, jako pierwszy - dolna lewa jedynka. Następnego dnia wyszedł drugi - dolna prawa jedynka.

wtorek, 14 października 2008

Osiągnięcia 7-go miesiąca


Potrafię już całkiem szybko raczkować i stawać przy meblach. Przemieszczam się bez problemu między pokojami. Robię mamie kilka razy dziennie testy sprawnościowe, bo ubranie mi pampersa to prawdziwy wyczyn - biegam z gołym tyłkiem po całym pokoju:). Odkąd odkryłem raczkowanie nie ma mowy o leżeniu na plecach. Potrafię również sam siedzieć. Zaczynałem naukę tej sztuczki od komicznej pozy - jedną rączkę miałem ugiętą (ta podtrzymywała ciało), a drugą kładłem wzdłuż nogi. Na spacerach nadal daję czadu. Ale zdarzyło się pewnej niedzieli (dokładnie 5 października), że spałem smacznie 1,5 godziny, a spacer trwał łącznie 2,5 godziny. Mama myślała, że jestem chory:).
W nocy, oprócz zwykłych pobudek, miewam jakieś lęki. Bardzo płaczę i trzeba mnie wówczas wybudzić i znowu uspać.
Robię "papa". Pierwszy raz zrobiłem tak 13 października mojej sąsiadce p. Marii, delikatnie sugerując, że chcę już na dwór:)
Rozszerzanie diety idzie mi coraz lepiej. Jem już domowe zupki, jogurty, kaszkę z herbatnikami oraz owoce.
Ku trwodze rodziców, moim ulubionym programem telewizyjnym jest teleturniej Jaka to melodia...
Ostatnio trochę choruję. Pod koniec września na weekend przyjeżdża ciocia Kasia i wujek Marcin, a ja mam zapalenie nosogardzieli. Tydzień później przechodzę trzydniówkę - wysoko gorączkuję, a potem mam na całym ciele wysypkę.

sobota, 11 października 2008

Idziemy na basen

Rodzice zabierają mnie na basen. Początkowo bardzo mi się podobało, ale sam właściwie nie wiem co o tym myśleć, to całkiem nowe doświadczenie. Z jednej strony tyle tu wody, przestrzeni, dzieci, a z drugiej trochę mi zimno i jak sobie przypomnę gdzie jestem to ogarnia mnie strach. Wtedy pozbawiam moją mamę resztek włosów:) Jakoś mi wtedy lepiej.

wtorek, 7 października 2008

Powiedziałem "tata"



Stanąłem na korytarzu u góry przy schodach i zacząłem wołać „ta ta ta ta ta”, aż w końcu pojawił się tatuś z pracy. Było wiele radości!