wtorek, 14 października 2008

Osiągnięcia 7-go miesiąca


Potrafię już całkiem szybko raczkować i stawać przy meblach. Przemieszczam się bez problemu między pokojami. Robię mamie kilka razy dziennie testy sprawnościowe, bo ubranie mi pampersa to prawdziwy wyczyn - biegam z gołym tyłkiem po całym pokoju:). Odkąd odkryłem raczkowanie nie ma mowy o leżeniu na plecach. Potrafię również sam siedzieć. Zaczynałem naukę tej sztuczki od komicznej pozy - jedną rączkę miałem ugiętą (ta podtrzymywała ciało), a drugą kładłem wzdłuż nogi. Na spacerach nadal daję czadu. Ale zdarzyło się pewnej niedzieli (dokładnie 5 października), że spałem smacznie 1,5 godziny, a spacer trwał łącznie 2,5 godziny. Mama myślała, że jestem chory:).
W nocy, oprócz zwykłych pobudek, miewam jakieś lęki. Bardzo płaczę i trzeba mnie wówczas wybudzić i znowu uspać.
Robię "papa". Pierwszy raz zrobiłem tak 13 października mojej sąsiadce p. Marii, delikatnie sugerując, że chcę już na dwór:)
Rozszerzanie diety idzie mi coraz lepiej. Jem już domowe zupki, jogurty, kaszkę z herbatnikami oraz owoce.
Ku trwodze rodziców, moim ulubionym programem telewizyjnym jest teleturniej Jaka to melodia...
Ostatnio trochę choruję. Pod koniec września na weekend przyjeżdża ciocia Kasia i wujek Marcin, a ja mam zapalenie nosogardzieli. Tydzień później przechodzę trzydniówkę - wysoko gorączkuję, a potem mam na całym ciele wysypkę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz