
Mamusia dzień przed imprezą udekorowała mieszkanie - zrobiła plakat na drzwi wejściowe i ozdobiła ścianę w pokoju. Trochę pojechała z balonami, bo kupiła z napisem "Happy 4th birthday" - ale będzie na zaś.
Goście zaczęli się zjeżdżać już w piątek - przyjechała babcia Irena i dziadek Józio. W sobotę z samego rana dołączyli babcia Ula i dziadek Julek, wujek Paweł i Wojtek i ciocia Mariola. W południe byliśmy już w komplecie - przyjechali babcia-pra Cecylia, wuja Tom, ciocia Madzia i Michalina. Impreza rozpoczęła się od pysznego obiadku (całe jedzonko przygotowała ciocia Mariola - było pyszne!). Zjadłem pięknie rosół z kaczki i kluseczki śląskie z sosikiem z rolad. Zgodnie z tradycją wybierałem fanty, które teoretycznie mają wskazać jakie mam zapędy na przyszłość. Ku radości zebranych wybrałem kolejno - książeczkę, kieliszek, forsę i różaniec.
Po obiadku był tort - piękny zielony garbus! Odśpiewano mi "Sto lat", a ja w podziękowaniu biłem ładnie gościom brawo:) Taki jestem gość, a co! Babcia odkroiła mi zderzak, który sam, własnoręcznie zjadłem. Wyglądałem interesująco po zakończeniu tej czynności:) Ale byłem szczęśliwy!
Dostałem piękne prezenty, stołeczek od prababci Celi, na którym siedziała jak sama była taka mała jak ja, samochód straży pożarnej, książeczki, ramki z moimi zdjęciami, kasę na fotelik samochodowy, misia, wóz farmerski, jeansy i koszulkę polo, stylowe literki tworzące moje imię i papugę z latarką.
Tego dnia, jak przystało na roczniaka, zachowywałem się wzorowo! Pięknie jadłem, byłem mega grzeczny, ładnie spałem - i tak już zostanie, postanowione!
Goście zaczęli się zjeżdżać już w piątek - przyjechała babcia Irena i dziadek Józio. W sobotę z samego rana dołączyli babcia Ula i dziadek Julek, wujek Paweł i Wojtek i ciocia Mariola. W południe byliśmy już w komplecie - przyjechali babcia-pra Cecylia, wuja Tom, ciocia Madzia i Michalina. Impreza rozpoczęła się od pysznego obiadku (całe jedzonko przygotowała ciocia Mariola - było pyszne!). Zjadłem pięknie rosół z kaczki i kluseczki śląskie z sosikiem z rolad. Zgodnie z tradycją wybierałem fanty, które teoretycznie mają wskazać jakie mam zapędy na przyszłość. Ku radości zebranych wybrałem kolejno - książeczkę, kieliszek, forsę i różaniec.
Po obiadku był tort - piękny zielony garbus! Odśpiewano mi "Sto lat", a ja w podziękowaniu biłem ładnie gościom brawo:) Taki jestem gość, a co! Babcia odkroiła mi zderzak, który sam, własnoręcznie zjadłem. Wyglądałem interesująco po zakończeniu tej czynności:) Ale byłem szczęśliwy!
Dostałem piękne prezenty, stołeczek od prababci Celi, na którym siedziała jak sama była taka mała jak ja, samochód straży pożarnej, książeczki, ramki z moimi zdjęciami, kasę na fotelik samochodowy, misia, wóz farmerski, jeansy i koszulkę polo, stylowe literki tworzące moje imię i papugę z latarką.
Tego dnia, jak przystało na roczniaka, zachowywałem się wzorowo! Pięknie jadłem, byłem mega grzeczny, ładnie spałem - i tak już zostanie, postanowione!






