sobota, 27 grudnia 2008

Moje pierwsze Święta Bożego Narodzenia

Święta zaczynają się dla nas wyjątkowo 23 grudnia, ponieważ po dwóch tygodniach przyjeżdża do nas tata. Na początku trochę się boję i muszę sobie przypomnieć kto to:) Potem jest bardzo, bardzo fajnie. Przed kąpielą robię tacie "A kuku" biegając jak Pershing wokół mamy. Śmieję się do rozpuku.

Wigilia - pierwszą swoją Wigilię spędzam w gronie rodziców, dziadków z Kołobrzegu, cioci Dany, Beaty, Laury i Robcia. Siedzę ładnie przy stole, bardzo smakuje mi zupa rybna (ulubiona mojego taty). Dostaję nocnik! A dziadkom bardzo podoba się nasz prezent - kalendarz. W Wigilię robię pierwszy krok - idę od fotela do stołu. Parę dni później odkrywam, że świętnym pseudochodzikiem jest kosz na zabawki. Szuram nim po całym domu nabierając niezłej prędkości (prawie jak Audi). W pierwszy dzień świąt idziemy do cioci Boguni i wujka Jasia. Tego dnia robię po raz pierwszy użytek z nocnika sikając do niego! Ale jestem gość, owacjom nie ma końca, dzięki czemu orientuję się, do czego służy i że słusznie postąpiłem.

Drugi dzień świąt spędzamy w domku przed kominkiem. Nudzi mi się, więc włażę na okno. Trudno, co robić...

poniedziałek, 22 grudnia 2008

Morze zimą

Z początkiem grudnia znowu jedziemy do Kołobrzegu - ja, mama i babcia Irena. Mamy zamiar zostać aż do nowego roku, dlatego bierzemy sporo rzeczy. Do pociągu wiozą nas dwa auta - taxi i wujek Maciej. Ledwo mieścimy się w przedziale. Podróż mija bez większych sensacji.

W Kołobrzegu jestem strasznie senny - ten klimat mi sprzyja. Na spacerach śpię jak zaczarowany, nawet do 2 godzin! Po południu robię sobie kolejną drzemkę. Coraz ładniej jem. Bardzo smakuje mi ryba (specjalność babci Ireny) i serki homogenizowane. Hitem są parówki, które pochłaniam niemal codziennie - dzielnie towarzyszy mi w tej dyscyplinie dziadzio Józio. Czas mija nam bardzo spokojnie. Mamę wzięło na czytanie, czuwa nade mną w nocy i czyta czasem do białego rana:). Ja, muszę się pochwalić, również mam pewne osiągnięcia w tej dziedzinie - w książeczce Małe stworzenia potrafię pokazać osę, wskazuję paluszkiem i mówię tiuu! Umiem też kopać piłę i udawać konika ustami! Tego wszystkiego nauczył mnie dziadek!

Spodobała mi się również na nowo czynność kąpania, co do której nabrałem dystansu po kąpieli w basenie. Tutaj leją mi cieplutką wodę i mogę siedzieć ile wlezie. Pewnego razu tak się rozluźniłem, że zrobiłem do wanny qpkę. Mama i babcia łapały ją i trafiały do ubi:) Ale miały ubaw! Nie dały mi dokończyć, tak się śmiały. Dokończyłem zatem po kąpieli centralnie na spodnie mamy. Mama biegnąc do łazienki wskoczyła w dwa różne kapcie. Nie mogę tutaj napisać jakie były tego wszystkiego konsekwencje - obiecałem nie zdradzić mamy ani babci:)

wtorek, 9 grudnia 2008

Moje nowe hobby

Dostałem huśtawkę - ale czad! Siedzę sobie, nogi mi dyndają, robię śmieszne minki i pokazuję rodzicom paluszkiem, że mają włączyć jakieś hity z naszego bumboxa:). Potrafię całkiem długo, jak na mnie, w niej usiedzieć!

sobota, 6 grudnia 2008

Zapomniałem hasła

Tatuś pomóż, zapomniałem hasła...
A no tak, jak mogłem zapomnieć, ale ze mnie gapa:)

środa, 5 listopada 2008

W wielkiej tajemnicy


W wielkiej tajemnicy przed dziadkami 5 listopada spotykamy się z ciocią Gosią Stępień i robimy sesję zdjęciową do kalendarza. Ale będziemy mieli czadowy prezent gwiazdkowy dla dziadków! Pomimo obaw mojej mamy, że się nie uda ze względu na moją mobilność - sesja jest super. Jestem zachwycony. Rodzice na wszystko mi pozwalają - jem zatem mąkę, tiramisu ze zdjęcia urodzinowego na luty, cukinię i inne warzywa. Potem wszystko zwracam. Sikam też cioci Gosi na tła (nie raz), bo część zdjęć jest rozbieranych. Druga część sesji odbywa się w parku, ponieważ jest piękna, jesienna pogoda. Zresztą sami zobaczcie!
Byłbym zapomniał - w czasie sesji odkrywam, że mam siurka:)

wtorek, 28 października 2008

Skończyłem 8 miesięcy


Mama nie może zniknąć z pola widzenia ani na krok, nie chcę też być u nikogo innego na rękach. Zacząłem się bać, że mi gdzieś ucieknie. Nadal nie przepadam za jedzeniem, chociaż mam już nawet swój specjalny stołeczek i jem z rodzicami przy stole. Niekoniecznie jednak wpływa to na ilość spożywanych przeze mnie posiłków. Udaje mi się czasem wypić 100 ml kaszki z herbatnikami i zjeść cały słoiczek jabłuszek z kaszką manną, lubię też chrupki kukurydziane (zwłaszcza robić z nich miazgę). W nocy nadal budzę się często, ale w ciągu dnia (jeśli akurat mama ma ochotę na drzemkę) potrafię spać nawet 2h - pod warunkiem, rzecz jasna, że mama leży obok. Cóż, również ze spacerami mama nie ma lekko, chyba że na dworze są dzieci i mogę popatrzeć jak się bawią.
Jak widzicie sporo ze mną problemów, ale rodzice i tak kochają mnie najbardziej na świecie. Uwielbiam z nimi tańczyć. Słuchamy sobie Staszka Soyki, Duffy, Amy Winehouse czy Eltona Johna. Lubię przytulańce z mamą - często wtedy zasypiam.
Potrafię też pokazywać różne rzeczy. Na przykład pokazuję, że jestem duży. Rozkładam szeroko rączki i unoszę je w górę i jestem wtedy "TAAAAKI DUżYYYYY". Biję też brawo, często w pakiecie z "TAAAAKI DUżYYYYY" (zwłaszcza jak mama wypija moją kaszkę). Bywa również, że jak mam dobry humor to klepiąc się po brzuszku robię "MNIAM MNIAM", chociaż niekoniecznie ma to cokolwiek wspólnego z jedzeniem.

niedziela, 26 października 2008

Chrzciny




Aby tradycji stało się zadość, 26 października zostałem ochrzczony. Na uroczystość przyjechali - rodzice oraz babcie mamy i taty, ciocia Ola, wujek Paweł, Łukasz i wujek Tom z narzeczoną. Na mszę przyszły jeszcze ciocia Natalia i Madzia oraz wujek Maciej i Jan. Rodzicami chrzestnymi zostali ciocia Ola i wujek Tom.
Na mszy rozrabiałem masakrycznie. Właściwie większość uroczystości spędziłem w zachrystii, gdzie pod bacznym okiem siostry zakonnej moja mama karmiła mnie, o trwogo!, piersią....Podczas udzielania mi chrztu bawiłem się komórką - rodzice na wszelkie możliwe sposoby starali się mnie jakoś udobruchać. Ze mną to chyba nie będzie łatwo. Ale nie było znowu tak źle. W każdym razie przetrwaliśmy jakoś do końca.
Po mszy zaprosiliśmy gości do restauracji na obiadek i ciacho, a później udaliśmy się do parku na spacerek. W czasie tej części imprezy zachowywałem się bardzo ładnie.

piątek, 24 października 2008

Mam zęby!

Jestem umęczon jak pod ponckim, jak mawiał mój tata, kiedy był troszkę starszy ode mnie. Męczyłem się okrutnie, ale są pierwsze rezultaty. Pierwszego zęba odkryła moja mama dokładnie 23 października o godzinie 12:08! Wychodziliśmy na spacer, byłem już ładnie zapakowany w nosidełku i nagle coś zauważyła w moim dzióbku. No i jest pojawił się, jako pierwszy - dolna lewa jedynka. Następnego dnia wyszedł drugi - dolna prawa jedynka.

wtorek, 14 października 2008

Osiągnięcia 7-go miesiąca


Potrafię już całkiem szybko raczkować i stawać przy meblach. Przemieszczam się bez problemu między pokojami. Robię mamie kilka razy dziennie testy sprawnościowe, bo ubranie mi pampersa to prawdziwy wyczyn - biegam z gołym tyłkiem po całym pokoju:). Odkąd odkryłem raczkowanie nie ma mowy o leżeniu na plecach. Potrafię również sam siedzieć. Zaczynałem naukę tej sztuczki od komicznej pozy - jedną rączkę miałem ugiętą (ta podtrzymywała ciało), a drugą kładłem wzdłuż nogi. Na spacerach nadal daję czadu. Ale zdarzyło się pewnej niedzieli (dokładnie 5 października), że spałem smacznie 1,5 godziny, a spacer trwał łącznie 2,5 godziny. Mama myślała, że jestem chory:).
W nocy, oprócz zwykłych pobudek, miewam jakieś lęki. Bardzo płaczę i trzeba mnie wówczas wybudzić i znowu uspać.
Robię "papa". Pierwszy raz zrobiłem tak 13 października mojej sąsiadce p. Marii, delikatnie sugerując, że chcę już na dwór:)
Rozszerzanie diety idzie mi coraz lepiej. Jem już domowe zupki, jogurty, kaszkę z herbatnikami oraz owoce.
Ku trwodze rodziców, moim ulubionym programem telewizyjnym jest teleturniej Jaka to melodia...
Ostatnio trochę choruję. Pod koniec września na weekend przyjeżdża ciocia Kasia i wujek Marcin, a ja mam zapalenie nosogardzieli. Tydzień później przechodzę trzydniówkę - wysoko gorączkuję, a potem mam na całym ciele wysypkę.

sobota, 11 października 2008

Idziemy na basen

Rodzice zabierają mnie na basen. Początkowo bardzo mi się podobało, ale sam właściwie nie wiem co o tym myśleć, to całkiem nowe doświadczenie. Z jednej strony tyle tu wody, przestrzeni, dzieci, a z drugiej trochę mi zimno i jak sobie przypomnę gdzie jestem to ogarnia mnie strach. Wtedy pozbawiam moją mamę resztek włosów:) Jakoś mi wtedy lepiej.

wtorek, 7 października 2008

Powiedziałem "tata"



Stanąłem na korytarzu u góry przy schodach i zacząłem wołać „ta ta ta ta ta”, aż w końcu pojawił się tatuś z pracy. Było wiele radości!

niedziela, 31 sierpnia 2008

Jedna z wycieczek nad morze



Powyżej krótki fotoreportaż z jednej z wycieczek nad morze. Czyż nad morzem nie jest pięknie?

sobota, 30 sierpnia 2008

Wakacje w Kołobrzegu na bis


Jedziemy z mamą jeszcze raz do Kołobrzegu. Było nam tak dobrze ostatnim razem, że postanowiliśmy to powtórzyć. Podróżujemy tradycyjnie pociągiem. Zabieramy ciocię Olę, która pomaga nam się przemieścić z całym majdanem (tata zostaje w domu) i byczy się z nami tydzień nad morzem. Jak zwykle u dziadków jest super, dobre jedzonko (którego tym razem próbuję już bezpośrednio), bardzo ładna, wrześniowa pogoda i bardziej niż zwykle zrelaksowana mama. Chodzimy na spacery, na plażę, leżymy w ogrodzie, grillujemy, odwiedzamy ciocię Hanię i wujka Grzegorza, ciocię Bogunię i wujka Jasia oraz rodzinę z Grzybowa. Zdesperowana noszeniem mnie na rękach mama kupuje mi nosidełko, lubię je bardzo. Pod koniec pierwszego tygodnia września przyjeżdża mój tata. Świętujemy jego urodziny i wracamy do domu.

piątek, 29 sierpnia 2008

Podróż PKP


To trzeba uwiecznić. 24 sierpnia jedziemy nad morze! Ja, mama i ciocia Ola!

czwartek, 28 sierpnia 2008

Mam pół roku



Mam 6 miesiecy i rozwijam się błyskawicznie. Nie chodzę już na rehabilitację i sam świetnie daję sobie radę. Raczkuję całkiem sprawnie i zaczynam stawać w łóżeczku - pierwszy raz ta sztuczka wyszła mi u dziadków w Rudzie. Przesiadłem się do spacerówki, chociaż nadal spacery nie są moim ulubionym sportem. Wytrzymuję jakieś 30-40 min., rzadko zasypiam. W nocy mój sen również nie należy do głębokich. Budzę się nawet co godzinę, odbywa się karmienie i znowu zasypiam. Dzienne drzemki (ok. 2-3) trwają bite 30 min. wtedy moja mama biega jak mucha w latarce, żeby się ze wszystkim wyrobić. Rozszerzanie diety - to również idzie nam niespecjalnie, jem kilka łyżeczek jakiejś papki, zazwyczaj jest to coś co przygotowała mama lub babcia Irena lub królika z warzywami ze słoiczka. Jem też, pewnie ku trwodze większości pediatrów, czysty rosołek i nawet mi podchodzi. Nie znoszę smoczków, butelek i niekapków - piję i spożywam wyłącznie z łyżeczki lub bezpośrednio z kubka.

poniedziałek, 18 sierpnia 2008

Oktawian


Oktawian to mój kumpel! Jeszcze nie potrafimy się ze sobą bawić, ale myślę, że niedługo dojrzejemy do tej kwestii. Mama Oktawiana, Monika, to źródło wiedzy o macierzyństwie dla mojej mamy. Dzwoni do niej jak nie zrobię kupki, jak zrobię za dużo kupki, jak kichnę, a nie daj Bóg kaszlnę. Ciocia zawsze służy mamie pomocą! Nasze mamy wprowadziły nową, świecką tradycję - wymieniają się naszymi ciuszkami. Bardzo fajny pomysł, który już przyjął się u innych znajomych mojej mamy.

Na zdjęciu Oktawian, przyszedł w odwiedzinki i uciął sobie drzemkę:)

niedziela, 17 sierpnia 2008

Przyuczenie do zawodu


Tata robi mi lekcję poglądową. Zasiadamy przed komputerem i się uczymy, co i jak. Chcę być taki jak tata! Strasznie mnie rajcują wszelkie urządzenia typu laptopy, komórki, piloty, ekpres do kawy - jednym słowem wszystko, czego używają rodzice. Zabawki zaś niespecjalnie.

sobota, 16 sierpnia 2008

Mam 5 miesięcy i potrafię już....


robić śmieszne minki, zaczepiać rodziców kaszląc, przytulać ich, błyskawicznie przewracać się z pleców na brzuszek. Poza tym naśladuję mamę - kiedy lula mnie w wózku do snu mruczę tak jak ona. Potrafię też stać na głowie i zaczynam raczkować! Podciągam nóżki i hycam do przodu - ale mam frajdę (pierwszy raz ta sztuczka wyszła mi 15 sierpnia)! Mamę lubię najbardziej kiedy szczeka (sąsiedzi chyba mniej), a z tatą najlepsza zabawa polega na wydawaniu śmiesznych dzwięków, kiedy tata porusza moimi ustami.