Mam 6 miesiecy i rozwijam się błyskawicznie. Nie chodzę już na rehabilitację i sam świetnie daję sobie radę. Raczkuję całkiem sprawnie i zaczynam stawać w łóżeczku - pierwszy raz ta sztuczka wyszła mi u dziadków w Rudzie. Przesiadłem się do spacerówki, chociaż nadal spacery nie są moim ulubionym sportem. Wytrzymuję jakieś 30-40 min., rzadko zasypiam. W nocy mój sen również nie należy do głębokich. Budzę się nawet co godzinę, odbywa się karmienie i znowu zasypiam. Dzienne drzemki (ok. 2-3) trwają bite 30 min. wtedy moja mama biega jak mucha w latarce, żeby się ze wszystkim wyrobić. Rozszerzanie diety - to również idzie nam niespecjalnie, jem kilka łyżeczek jakiejś papki, zazwyczaj jest to coś co przygotowała mama lub babcia Irena lub królika z warzywami ze słoiczka. Jem też, pewnie ku trwodze większości pediatrów, czysty rosołek i nawet mi podchodzi. Nie znoszę smoczków, butelek i niekapków - piję i spożywam wyłącznie z łyżeczki lub bezpośrednio z kubka.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz