Jedziemy z mamą jeszcze raz do Kołobrzegu. Było nam tak dobrze ostatnim razem, że postanowiliśmy to powtórzyć. Podróżujemy tradycyjnie pociągiem. Zabieramy ciocię Olę, która pomaga nam się przemieścić z całym majdanem (tata zostaje w domu) i byczy się z nami tydzień nad morzem. Jak zwykle u dziadków jest super, dobre jedzonko (którego tym razem próbuję już bezpośrednio), bardzo ładna, wrześniowa pogoda i bardziej niż zwykle zrelaksowana mama. Chodzimy na spacery, na plażę, leżymy w ogrodzie, grillujemy, odwiedzamy ciocię Hanię i wujka Grzegorza, ciocię Bogunię i wujka Jasia oraz rodzinę z Grzybowa. Zdesperowana noszeniem mnie na rękach mama kupuje mi nosidełko, lubię je bardzo. Pod koniec pierwszego tygodnia września przyjeżdża mój tata. Świętujemy jego urodziny i wracamy do domu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz