niedziela, 30 marca 2008

Pierwsza wizyta w Rudzie


Nadszedł czas, aby poznać pozostałych członków rodziny ze strony mamy oraz jej przyjaciół i znajomych. Wyjeżdżamy na weekend do Rudy. Wszyscy są wzruszeni, zwłaszcza prababcia Stefa. W Rudzie jest fajnie, gwar, dużo ludzi, wszyscy biorą mnie na ręce, dają prezenty, rozpieszczają. To jest życie!

Na zdjęciu moja ciocia Ola oraz prababcia Stefcia.

sobota, 29 marca 2008

W domku


Jesteśmy w domu. Mam nadzieję, że na dłużej. Mama jest padnięta, zmęczona emocjami ostatnich tygodni, wstawaniem w nocy, nowymi obowiązkami. Dlatego często śpi w ciągu dnia ze mną, co mi bardzo odpowiada:)

środa, 26 marca 2008

Pierwsze Święta Wielkanocne i znowu szpital


Mama była ze mną u lekarza, pobrali mi krew i okazało się, że dalej mam żółtaczkę i muszę jechać do szpitala. Trafiamy do szpitala w Wielki Czwartek i jesteśmy do wtorku po świętach. Leżę pod lampami nawet do 15 godzin i zaczyna mi się nudzić. Wyglądam jak wczasowicz na Hawajach, tudzież ślepa mysz ze Shreka. Wieczorami miewam kolki i bardzo płaczę.
Odwiedzają mnie tata, babcia Irena i dziadek Józef, przyjechali do mnie na święta, a ja leżę w szpitalu:(

środa, 19 marca 2008

Fachowa pomoc


Odwiedzają nas ciocia Mariola, Wojtek, Aga, Radek i Paweł. Ciocia Aga, z wykształcenia położna, zostaje na tydzień. Pomaga mojej mamie przetrwać pierwsze chwile macierzyństwa. Jednak tak małe dziecko powoduje, że chyba wszyscy tracą głowę... Mam mechaniczne zapalenie spojówek, a mama z ciocią zabierają mnie do lekarza bez tzw. "budy". Taa...
Z ciocią zostaje u nas brat mojej mamy, Pawlis. Denerwuje go fakt, iż jego siostrzeniec nic tylko je i śpi.

piątek, 14 marca 2008

Błogie chwile w domu


Mama i tata uczą się jak się mną zajmować. Z dnia na dzień idzie im coraz lepiej. Są jeszcze wprawdzie zakręceni mocno faktem posiadania mnie, ale myślę, że niebawem oswoją się z tą myślą. Rezultatem powyższego jest np. ciekawa fotografia z pierwszej kąpieli w domu - wanna z wodą, Jasia brak. Z oczywistych względów nie zostanie ona zamieszczona. W nocy nie daję im do wiwatu. Budzę się co 2 godziny, ale tylko po to, żeby podjeść i grzecznie idę spać.
Chyba nie za bardzo lubię się kąpać. Na zdjęciu z mamą, czas kąpieli, trzecia godzina drzemki....

poniedziałek, 10 marca 2008

Pierwsze odwiedziny



Zaraz po wyjściu ze szpitala odwiedzili mnie babcia i dziadek z Rudy z ciocią Olą i wujkiem Łukaszem. Ciocia Ola się bardzo wzruszyła, a babcia Ula bała się mnie wziąć na ręce. Jestem malutki, ważę zaledwie 2900 g, ale jem dużo i często.

Jedziemy do domu




Po tygodniowym pobycie w szpitalu wreszcie zobaczę moje nowe gniazdko. Wprawdzie pod lampami nie było źle, ale mama mi opowiadała, że tata z babcią się bardzo napracowali i że mój nowy pokój jest naprawdę git.
No i doczekałem się, 9 marca wypuścili nas do domu. Rodzice przywieźli mi kombinezon, który z powodzeniem będę nosił, ale w czasie kolejnej zimy... Mama całą drogę do domu bała się, że się w nim uduszę. Powtykali mi do rękawów pieluchy i jakoś dojechaliśmy.
Babcia Irena przygotowała na mój przyjazd piękny plakat powitalny i udekorowała na moją cześć mieszkanie. Było nam z mamą bardzo miło. Mama dostała od taty piękny bukiet białych ogromnych róż.

sobota, 8 marca 2008

Pobyt w szpitalu


Niestety nie wypuścili nas z mamą jak się spodziewaliśmy po kilku dniach, ze względu na żółtaczkę musimy w szpitalu jeszcze trochę pobyć. Ale nie jest źle. Mama z każdym dniem wie więcej na temat tego jak mnie karmić, przewijać, myć i dogadzać. Ja poznałem pierwszych kumpli - Tymka i Maksia. Tata i babcia odwiedzają nas codziennie i przywożą dobre jedzonko mimo tego, że z dnia na dzień dieta mojej mamy jest coraz bardziej restrykcyjna.

Na pierwszym zdjęciu ja i mój tata.
Na drugiej fotce ja z babcią Ireną.
Trzecie zdjęcie przedstawia mamę z wałówką:)
Na ostatnim ja - śni mi się rzeczka mleczka.