

Po tygodniowym pobycie w szpitalu wreszcie zobaczę moje nowe gniazdko. Wprawdzie pod lampami nie było źle, ale mama mi opowiadała, że tata z babcią się bardzo napracowali i że mój nowy pokój jest naprawdę git.
No i doczekałem się, 9 marca wypuścili nas do domu. Rodzice przywieźli mi kombinezon, który z powodzeniem będę nosił, ale w czasie kolejnej zimy... Mama całą drogę do domu bała się, że się w nim uduszę. Powtykali mi do rękawów pieluchy i jakoś dojechaliśmy.
Babcia Irena przygotowała na mój przyjazd piękny plakat powitalny i udekorowała na moją cześć mieszkanie. Było nam z mamą bardzo miło. Mama dostała od taty piękny bukiet białych ogromnych róż.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz