24 czerwca obchodzę swoje pierwsze imieniny. Impreza odbywa się u cioci Boguni i mojego imiennika - wujka Jasia. Właściwie mama nazwała mnie Janek głównie z powodu tego oto wujka Jasia, ponieważ bardzo go lubi. Na imprezie oprócz gospodarzy byli moi rodzice, jedni i drudzy dziadkowie, ciocia Hania oraz znajomi solenizanta.
wtorek, 24 czerwca 2008
niedziela, 22 czerwca 2008
Jesteśmy na wczasach
U dziadków jest super! Chodzimy na plażę, na spacerki, byczymy się w ogródku, mama czyta mi bajeczki - trochę wyluzowała, przez co i ja jestem spokojniejszy, a babcia Irena dogadza nam kulinarnie (mi pośrednio, bo jestem wyłącznie na cycu). Poznaję rodzinę taty z Grzybowa, ciocię Hanię (dzięki której moi rodzice się poznali), wujka Grzegorza, ciocię Bogusię i wujka Jasia oraz wujka Andrzeja (to z kolei ze strony mamy).
Po dwóch tygodniach pobytu u jednych dziadków dołączyli do nas dziadkowie z Rudy! Grillowaliśmy, leżeliśmy na plaży, chodziliśmy po molo. Było bardzo fajnie!
Aha! Dziadzia Józio posadził dla mnie drzewko - klon japoński! Ze złych wieści - zaczynam chyba ząbkować, bo strasznie się slinię i cały czas trzymam piąstki w buzi.
Na pierwszej i drugiej fotce poznaję z tatusiem i mamusią morze!
Na tzreciej po raz pierwszy moczę nogi w Bałtyku!
Na czwartej z dziadkami Lisami i wujkiem Pawłem!
Na ostatniej z dziadkiem Józiem i tatą sadzimy moje drzewko!
poniedziałek, 16 czerwca 2008
Wesele cioci Kasi i wujka Marcina
14 czerwca jestem po raz pierwszy na weselu. W kościele daję czadu, nie lubie tego miejsca (to po tacie). Po mszy, którą spędzam na dworze, idziemy na salę, jem z rodzicami obiad, chwilę z nimi tańczę i morzy mnie sen. Zachowuję się nad wyraz elegancko, zasypiam, choć muzyka gra bardzo głośno. Moi tańczą - mama nie mogła się doczekać, tata mniej. Po drzemce bawię się jeszcze chwilę z rodzicami i jedziemy do domku. Rodzice kąpią mnie, usypiają i wymykają się na wesele, a ja zostaję z dziadkami. Wracają nad ranem, a ja - ku ich wielkiemu zaskoczeniu - przesypiam po raz pierwszy całą noc! Chrapiemy z dziadkami na trzy głosy i nawet nie rejestruję, że wrócili. Na poprawiny jedziemy już razem. Było miło, ale takie imprezy jeszcze nie dla mnie, co prezentuję na zdjęciu. Na pierwszym zdjęciu para młoda.
środa, 11 czerwca 2008
O Jasiu, który jeździł koleją
Jadę pociągiem!!! Pierwszy raz w życiu jadę pociągiem i to nad morze, ponad 400 km. Fajnie mi tu, nie to co w aucie. Większość trasy śpię, budzę się na stacji, sprawdzam gdzie jestem i dalej idę w kimono. Jedzie ze mną mama i babcia Irena. Tata wiezie nasze malene samochodem. Cel podróży - wczasy u dziadków oraz weselicho cioci Kasi i wujka Marcina.
poniedziałek, 9 czerwca 2008
W obiektywie cioci Natalii
piątek, 6 czerwca 2008
Rehabilitacja
Tyle co się pochwaliłem jak mi ładnie idą te wszystkie wygibasy, a tu pani doktor skierowała mnie na ćwiczenia, bo ponoć jestem bardziej prawostronny i mam asymetrię wynikającą z ułożenia w brzuszku u mamy. Nie podoba mi się to wcale. Na pierwszej wizycie dostaliśmy skierowanie do wszystkich możliwych specjalistów - od rehabilitanta i neurologa począwszy na psychologu i logopedzie skończywszy. Ludzie, ja jeszcze nawet nie potrafię wypowiedzieć słowa, a tu logopeda mnie będzie naprawiał! Chyba jest w tym ukryty jakiś głębszy sens. Poza tym jestem zdrowy i jak każdy facet nie potrzebuję żadnego lekarza ani rehabilitanta, ponadto dojazd zajmuje nam z mamą pół dnia, budynek w którym mam ćwiczenia jest żywcem wyjęty z czasów PRL (tak mówi moja mama) i nie podobają mi się te ćwiczenia, co sygnalizuję płacząc z wizyty na wizytę w tym przybytku coraz intensywniej i głośniej - niech mnie w końcu ktoś usłyszy!
środa, 4 czerwca 2008
Wyginam śmiało ciało
Mam zaledwie trzy miesiące i jestem już nieźle wygimnastykowany. Właściwie od początku potrafiłem na ładnych parę sekund utrzymać głowę w pozycji na brzuszku, uśmiechałem się bezwiednie i wydawałem krótkie dźwięki gardlowe. W drugim miesiącu zacząłem skupiać wzrok na tych wszystkich, którzy zaglądali do mojego łóżeczka oraz śledzić ich wzrokiem. Teraz z każdym dniem wychodzą mi te wszystkie sztuczki coraz lepiej. Potrafię ładnie gaworzyć, bawić się swoimi rączkami, odpowiadać uśmiechem na uśmiech, śmiać się głośno, utrzymywać głowę przy podciąganiu do pozycji siedzącej. Najbardziej jednak z tych wszystkich sztuczek interesuje mnie pozycja na brzuszku. Uwielbiam ją! Moja mama ponoć też bardzo lubiła spać i bawić się na brzuszku jak była takim małym szkrabem jak ja. Zaczynam też przygotowania do raczkowania (no bo ileż można leżeć i nic nie robić) - mianowicie w pozycji na brzuszku zginam i rozprostowuję nogi.
A oto fotka z porannego treningu!
A oto fotka z porannego treningu!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
