poniedziałek, 16 czerwca 2008

Wesele cioci Kasi i wujka Marcina



14 czerwca jestem po raz pierwszy na weselu. W kościele daję czadu, nie lubie tego miejsca (to po tacie). Po mszy, którą spędzam na dworze, idziemy na salę, jem z rodzicami obiad, chwilę z nimi tańczę i morzy mnie sen. Zachowuję się nad wyraz elegancko, zasypiam, choć muzyka gra bardzo głośno. Moi tańczą - mama nie mogła się doczekać, tata mniej. Po drzemce bawię się jeszcze chwilę z rodzicami i jedziemy do domku. Rodzice kąpią mnie, usypiają i wymykają się na wesele, a ja zostaję z dziadkami. Wracają nad ranem, a ja - ku ich wielkiemu zaskoczeniu - przesypiam po raz pierwszy całą noc! Chrapiemy z dziadkami na trzy głosy i nawet nie rejestruję, że wrócili. Na poprawiny jedziemy już razem. Było miło, ale takie imprezy jeszcze nie dla mnie, co prezentuję na zdjęciu. Na pierwszym zdjęciu para młoda.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz