niedziela, 31 sierpnia 2008

Jedna z wycieczek nad morze



Powyżej krótki fotoreportaż z jednej z wycieczek nad morze. Czyż nad morzem nie jest pięknie?

sobota, 30 sierpnia 2008

Wakacje w Kołobrzegu na bis


Jedziemy z mamą jeszcze raz do Kołobrzegu. Było nam tak dobrze ostatnim razem, że postanowiliśmy to powtórzyć. Podróżujemy tradycyjnie pociągiem. Zabieramy ciocię Olę, która pomaga nam się przemieścić z całym majdanem (tata zostaje w domu) i byczy się z nami tydzień nad morzem. Jak zwykle u dziadków jest super, dobre jedzonko (którego tym razem próbuję już bezpośrednio), bardzo ładna, wrześniowa pogoda i bardziej niż zwykle zrelaksowana mama. Chodzimy na spacery, na plażę, leżymy w ogrodzie, grillujemy, odwiedzamy ciocię Hanię i wujka Grzegorza, ciocię Bogunię i wujka Jasia oraz rodzinę z Grzybowa. Zdesperowana noszeniem mnie na rękach mama kupuje mi nosidełko, lubię je bardzo. Pod koniec pierwszego tygodnia września przyjeżdża mój tata. Świętujemy jego urodziny i wracamy do domu.

piątek, 29 sierpnia 2008

Podróż PKP


To trzeba uwiecznić. 24 sierpnia jedziemy nad morze! Ja, mama i ciocia Ola!

czwartek, 28 sierpnia 2008

Mam pół roku



Mam 6 miesiecy i rozwijam się błyskawicznie. Nie chodzę już na rehabilitację i sam świetnie daję sobie radę. Raczkuję całkiem sprawnie i zaczynam stawać w łóżeczku - pierwszy raz ta sztuczka wyszła mi u dziadków w Rudzie. Przesiadłem się do spacerówki, chociaż nadal spacery nie są moim ulubionym sportem. Wytrzymuję jakieś 30-40 min., rzadko zasypiam. W nocy mój sen również nie należy do głębokich. Budzę się nawet co godzinę, odbywa się karmienie i znowu zasypiam. Dzienne drzemki (ok. 2-3) trwają bite 30 min. wtedy moja mama biega jak mucha w latarce, żeby się ze wszystkim wyrobić. Rozszerzanie diety - to również idzie nam niespecjalnie, jem kilka łyżeczek jakiejś papki, zazwyczaj jest to coś co przygotowała mama lub babcia Irena lub królika z warzywami ze słoiczka. Jem też, pewnie ku trwodze większości pediatrów, czysty rosołek i nawet mi podchodzi. Nie znoszę smoczków, butelek i niekapków - piję i spożywam wyłącznie z łyżeczki lub bezpośrednio z kubka.

poniedziałek, 18 sierpnia 2008

Oktawian


Oktawian to mój kumpel! Jeszcze nie potrafimy się ze sobą bawić, ale myślę, że niedługo dojrzejemy do tej kwestii. Mama Oktawiana, Monika, to źródło wiedzy o macierzyństwie dla mojej mamy. Dzwoni do niej jak nie zrobię kupki, jak zrobię za dużo kupki, jak kichnę, a nie daj Bóg kaszlnę. Ciocia zawsze służy mamie pomocą! Nasze mamy wprowadziły nową, świecką tradycję - wymieniają się naszymi ciuszkami. Bardzo fajny pomysł, który już przyjął się u innych znajomych mojej mamy.

Na zdjęciu Oktawian, przyszedł w odwiedzinki i uciął sobie drzemkę:)

niedziela, 17 sierpnia 2008

Przyuczenie do zawodu


Tata robi mi lekcję poglądową. Zasiadamy przed komputerem i się uczymy, co i jak. Chcę być taki jak tata! Strasznie mnie rajcują wszelkie urządzenia typu laptopy, komórki, piloty, ekpres do kawy - jednym słowem wszystko, czego używają rodzice. Zabawki zaś niespecjalnie.

sobota, 16 sierpnia 2008

Mam 5 miesięcy i potrafię już....


robić śmieszne minki, zaczepiać rodziców kaszląc, przytulać ich, błyskawicznie przewracać się z pleców na brzuszek. Poza tym naśladuję mamę - kiedy lula mnie w wózku do snu mruczę tak jak ona. Potrafię też stać na głowie i zaczynam raczkować! Podciągam nóżki i hycam do przodu - ale mam frajdę (pierwszy raz ta sztuczka wyszła mi 15 sierpnia)! Mamę lubię najbardziej kiedy szczeka (sąsiedzi chyba mniej), a z tatą najlepsza zabawa polega na wydawaniu śmiesznych dzwięków, kiedy tata porusza moimi ustami.


środa, 13 sierpnia 2008

Talking to me?


Niezły ze mnie zbój:). Rodzice lubią to zdjęcie, oddaje mój charakter!

sobota, 9 sierpnia 2008

Idę do kina i nie tylko...

6 sierpnia mama zabiera mnie do Multikina na seans dla mam z dziećmi. Na sali są przewijaki, leżaki, zabawki, maty. Umawiamy się z ciocią Karoliną i Tymonem. Podoba mi sie na początku bardzo, zwłaszcza reklamy - siedzę w leżaczku jak zaczarowany. Niebawem jednak przestaje mi się podobać i zaczynam troszkę marudzić. Ale wytrzymuję do końca, taki jestem dzielny! Po sensie idziemy do parku i jest miło. Wieczorem jednak zaczynam się źle czuć. O 23 zaczynam bardzo wymiotować - doliczyłem się 6 razy w przeciągu 15 minut. Jedziemy z rodzicami do szpitala, zostawiają nas na obserwacji. Dostaję kroplówkę, a mama spędza noc na dziecięcym krzesełku z Ikei, pilnując żebym się nie udusił. Wychodzimy do domu po dwóch dniach. Miałem grypę jelitową.

sobota, 2 sierpnia 2008

Ponownie w Grotnikach

Tak mi się podobało ostatanio, że znowu postanowiłem odwiedzić moją babcię pra, ciocię Asię, wujka Toma i Leonarda, Barta i Madzię. Jesteśmy z dziadkami znad morza. Tradycyjnie jest super, spokojnie, sielsko, rodzinnie. Mamy jednak nieprzyjemną przygodę. A mianowicie - śpię sobie słodko z tatą, a do pokoju wpada nam w nocy szerszeń, brrrrrr. Dobrze, że nikomu nic się nie stało, ale mama ma nową fobię. W drodze powrotnej daję rodzicom nieźle czadu. Mama zdarła gardło śpiewając, recytując i szczekając - zasypiam dopiero przed samym domem...
Pierwsza fotka - chichram się do cioci Asi.
Druga została wykonana na tle warsztatu nieżyjącego już pradziadka Bronka.
Na ostatniej stroję minki.