sobota, 9 sierpnia 2008
Idę do kina i nie tylko...
6 sierpnia mama zabiera mnie do Multikina na seans dla mam z dziećmi. Na sali są przewijaki, leżaki, zabawki, maty. Umawiamy się z ciocią Karoliną i Tymonem. Podoba mi sie na początku bardzo, zwłaszcza reklamy - siedzę w leżaczku jak zaczarowany. Niebawem jednak przestaje mi się podobać i zaczynam troszkę marudzić. Ale wytrzymuję do końca, taki jestem dzielny! Po sensie idziemy do parku i jest miło. Wieczorem jednak zaczynam się źle czuć. O 23 zaczynam bardzo wymiotować - doliczyłem się 6 razy w przeciągu 15 minut. Jedziemy z rodzicami do szpitala, zostawiają nas na obserwacji. Dostaję kroplówkę, a mama spędza noc na dziecięcym krzesełku z Ikei, pilnując żebym się nie udusił. Wychodzimy do domu po dwóch dniach. Miałem grypę jelitową.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz